<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Mój skrawek Sieci</title><link>http://blog.d9k.info/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Tue, 07 Sep 2010 11:05:25 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Jak przedłużyć wakacje?</title><link>http://blog.d9k.info/2010/09/01/jak-przedluzyc-wakacje/</link><description>Dziś pierwszy września, a przystanki autobusowe znów są oblegane. Większość z moknących tam pewnie zastanawiało się - jak przedłużyć sobie wakacje? Niektórzy już nawet wpadli na pomysł.
Recepta to satynowa sukienka mini, materiałowe trampki i lekki sweterek. Hmm. Z tego co orientuję się, na zewnątrz jest 9oC i od kilku dni bez przerwy leje deszcz. Mój podziw dla tych dziewczyn miesza się z lekkim przerażeniem. Cóż za desperacja ;)
</description><pubDate>Wed, 01 Sep 2010 08:29:26 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/09/01/jak-przedluzyc-wakacje/</guid><category>Ogólne</category><category>wakacje</category><category>szkoła</category><category>pierwszy września</category><category>pogoda</category></item><item><title>Nasze boskie media.</title><link>http://blog.d9k.info/2010/08/30/nasze-boskie-media/</link><description>Dramatyczne informacje RMF FM. [Złowrogi, teatralny głos prezenterki]. Cena chleba gwałtownie rośnie, kosztuje już 2.50zł (z tej okazji rozmawiamy z panem Rysiem Kowalskim, piekarzem). Panikaaaa! A teraz informacja dnia. W USA 5 lat temu przeszedł huragan Katrina, 80% Nowego Orleanu zostało zalane. Panikaaa! A teraz najnowsze hity RMF FM. „Ooo, baby, kiss me, touch me , [wycie], [wycie])”. Głośnik ocieka szczęściem i miłością (za pieniądze).
Brzmi znajomo?
Jasne.

Chyba nigdy nie minie mi obrzydzenie tymi wspaniałymi mediami.
Nie wiem co chciałabym usłyszeć we wiadomościach. Przyznam że nie interesuje mnie żadna katastrofa w naszym boskim USA. Ani nawet tylko najświeższe wiadomości z ubzduranych wojen naftowych, gdzie, jak zwykle, przez czyjąś chciwość giną ludzie. Już bardziej interesują mnie te opowieści o susłach i bocianach, na jakie kiedyś natrafiałam w Trójce. Nie chcę słyszeć o katastrofach i o tym, jak to źle na tym świecie, aby po chwili usłyszeć słodką reklamę o kolejnym cudzie nad Wisłą w postaci pralki za 899 zł.
Jak długo jeszcze będę widziała tę manipulację i czuła tę ogromną bezsilność?
</description><pubDate>Mon, 30 Aug 2010 09:46:10 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/08/30/nasze-boskie-media/</guid><category>Ogólne</category><category>media</category><category>manipulacja</category><category>rmf fm</category><category>rmf</category><category>radio zet</category></item><item><title>Ksiażki przez Rss?</title><link>http://blog.d9k.info/2010/08/29/ksiazki-przez-rss/</link><description>Rss to dobra rzecz. Tak samo jak całe mnóstwo książek, na które nigdy nie mam czasu... Gdyby tak dało stworzyć się to, co nierealne - czytnik książek przez RSS'a. Codziennie - lub na żądanie, przychodziłby fragment wybranej książki. Nieduży, taki w sam raz na przerwę w pracy.
Mogłyby się w nim znajdować nie tylko książki darmowe, udostępnione publicznie (jak lektury), ale i te płatne. Ważne, aby baza książek była naprawdę duża i zawierała również biblioteczną klasykę (dla tych, którzy przespali swój &quot;najlepszy czas&quot;, wolny od trosk natury ekonomicznej). Myślę, że znaleźliby się ludzie skłonni za to zapłacić - w końcu Złote Mysli mają się chyba dobrze i nic nie zwiastuje ich upadku.

Jasne, to ogromny projekt. Pewnie nawet nierealny. I nie dla osób ze słomianym zapałem. Strona techniczna projektu to pikuś w porównaniu z ogromem pracy na rzecz pozyskiwania książek, a niektórzy (większość?) właściciele praw autorskich pewnie się nie zgodzą. A szkoda, bo przecież książki kurzą się, zapomniane, w bibliotekach.
</description><pubDate>Sun, 29 Aug 2010 21:57:17 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/08/29/ksiazki-przez-rss/</guid><category>Ogólne</category><category>książki</category><category>rss</category></item><item><title>Co archiwizować przed formatem</title><link>http://blog.d9k.info/2010/08/18/co-archiwizowac-przed-formatem/</link><description>&quot;Format lekiem na wszystko&quot;, jak kiedyś mówili ekszperci? Czasem to nieuniknione, chociaż tego nie znoszę. Zawsze martwię się, że zapomnę czegoś zarchiwizować, poza tym wciąż szkoda mi czasu...
Stworzyłam sobie listę niezbędności na przyszłość, żeby nie pominąć czegoś, gdy jeszcze raz będę musiała czyścić dysk.
Oczywiście można użyć programów do archiwizowania, ale skoro tworzą one np. dokładną kopię rejestru, to po co właściwie przeinstalowywać ten system? Zazwyczaj oczekuje się, że po formacie system będzie czysty, bez zbędnych programów czy danych. Dlatego wolę ręczne archiwizowanie danych.
Dobrym rozwiązaniem okazało się wcześniejsze stworzenie paczki instalatorów. Nie zajęło to wiele czasu – najpierw papierowa lista najczęściej używanych programów, potem w wolnej chwili stopniowe ich gromadzenie w folderze, w końcu nagranie na dvd tuż przed formatowaniem.
Najpierw bezpieczeństwo. Na liście znalazł się aktualny antywirus. Można zainstalować firewall i oprogramowanie do usuwania adware, ale myślę że jeden dobry antywirus wystarczy i uniknie się konfliktów między oprogramowaniem. Teraz przeglądarki. Opera i Firefox, przeglądarki plików pdf (polecam Foxir Reader, lżejszy niż ten od Adobe), obrazów (Irfan View!) i plików (np. Total Commander). Programy do komunikacji: klient poczty i komunikator. Oprogramowanie do pracy: pakiet biurowy i lepsza wersja notatnika, oprogramowanie serwerowe, program do kompresji (7zip) i archiwizacji. Potem rozrywka: program do muzyki i wtyczka do last.fm, ewentualnie jeden dobry program do filmów (wciąż nie wiem jaki to jest i czy w ogóle istnieje..)
Na drugi ogień przyszły sterowniki. Zazwyczaj potrzebny jest sterownik do karty graficznej, czasem audio, touchpada albo innego sprzętu.
Prócz tego oczywiście wszelkie dane i dokumenty, zdjęcia, ewentualnie filmy czy muzyka, pliki z localhostowego serwera.
Bardzo ważną rzeczą jest także eksport ustawień o czym się często zapomina! Można zapisać np. ustawienia komunikatora i klienta poczty. Wyciągałam też z rejestru klucze WEP, żeby nie musieć ich przepisywać.
Podczas archiwizowania danych przegrałam je na dvd, a ich kopię zostawiłam na drugiej partycji, mrożąc ją w osobnym folderze i ustawiając atrybut „tylko do odczytu”. Niektóre programy dzięki temu nie pozwalają ich modyfikować, niestety nie wszystkie. Szkoda, bo można by dzięki temu uniknąć bałaganu w postaci edytowania starych plików, które następnie trzeba znów archiwizować wraz z pozostałym, nieedytowanym bałaganem, skutkiem czego na półce pojawiają się kolejne, coraz to większe wersje tego samego folderu...
Jeszcze jakieś pomysły?:)
</description><pubDate>Wed, 18 Aug 2010 11:46:35 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/08/18/co-archiwizowac-przed-formatem/</guid><category>Artykuły</category><category>format</category><category>formatowanie</category><category>dane</category><category>archiwizacja</category></item><item><title>Czas skradziony</title><link>http://blog.d9k.info/2010/08/12/czas-skradziony/</link><description>Internet jest straszny. Albo inaczej: straszni są ci, którzy go tworzą. Straszni, bo kradną to, co najcenniejsze: czas.
Osiem godzin pracy, osiem snu, godzina na dojazd do pracy (chociaż ostatnio Marcin pisał, że siedem godzin, co jest dla mnie już jakieś zupełnie abstrakcyjne). Plus inne drobne czynności, wychodzi osiemnaście godzin. Doba ma ponoć dwadzieścia cztery, a więc zostaje całe sześć godzin, gdzie wypadałoby zjeść śniadanie, obiad. Czasem trzeba coś załatwić, zrobić zakupy. W praktyce czas ten kurczy się jeszcze bardziej. Licząc optymistycznie, jest to cztery - pięć godzin: na odpoczynek, sport, zdrowie, na bycie z rodziną!
Czy to nie straszne, wymagać od użytkowników naszych serwisów, by jeszcze więcej czasu spędzali na naszej stronie? Jakie barbarzyńskie jest podsuwanie mu linków do podobnych artykułów, używanie chwytliwych leadów, krzykliwych tytułów z intrygującym obrazkiem. Zapraszanie na mailingowe kursy i newslettery, które w zasadzie nic nie dają, odbierają tylko czas. Zasypywanie toną ploteczek i innych super ważnych tekstów, które musi przeczytać.
Dziennikarska zasada mówi, że aby tekst był dobry, szlifuje się go jak diament, obcinając jak najwięcej zbędnej treści. Czasem mam wrażenie, że ktoś powinien wyciąć połowę Internetu. I zwrócić nam wszystkim ten stracony czas :)
</description><pubDate>Thu, 12 Aug 2010 15:44:05 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/08/12/czas-skradziony/</guid><category>Spostrzeżenia</category><category>internet</category><category>czas</category><category>praca</category></item><item><title>730 dni</title><link>http://blog.d9k.info/2010/08/02/730-dni/</link><description>Dziś świętujemy dwa lata istnienia bloga. Nie jest to wiele, ale w skali internetu – całkiem całkiem. Zapewne wkrótce blog otrzyma w urodzinowym prezencie nowy szablon, zintegrowany swym wyglądem ze stroną główną. Bo aż się prosi. Ten dość niedorobiony jest.
Planuję także wprowadzenie kilku dodatków i funkcjonalności, a jeśli czas pozwoli, nieco częstsze publikowanie treści na wyższych poziomach. Zbyt mało jest na przykład na tekstów o muzyce (zwłaszcza moich małych jamendowo-megatotalowych wynalezisk), co planuję koniecznie nadrobić.

Jeśli o same statystyki chodzi, w trakcie tych dwóch lat powstało około trzydziestu notek, co daje zaledwie około półtora wpisu na miesiąc. Doświadczyłam również kilku wspaniałych „efektów głównej”, bardzo dobrze widocznych w wykresach statystyk i przysparzających wpisom nieco komentarzy :)


A jeśli świętować to świętować, tortu coprawda brak, ale za to pojawia się rushoffy drink:)

</description><pubDate>Mon, 02 Aug 2010 23:03:02 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/08/02/730-dni/</guid><category>Ogólne</category><category>urodziny</category><category>blog</category></item><item><title>Polska czekolada?</title><link>http://blog.d9k.info/2010/07/22/polska-czekolada-1/</link><description>O dobrej czekoladzie można pisać wiele. Chyba ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto czekolady nie lubi... Zwłaszcza, gdy z czekolady można stworzyć na przykład takie piękne ciasteczka :)

Ostatnio zastanawiałam się, do kogo właściwie idą zyski z jadanych przez wszystkich czekolad.
Ot tak z podwórka. W naszym mieście mamy niepozorną fabrykę czekolady. W zeszłym roku jednak jej wysoka, biała wieża najpierw zniknęła, by wreszce pojawić się na nowo, lecz już nie z napisem Inda, lecz &quot;Trumpf Mauxion&quot;, firmy o niemieckich korzeniach, znanej mi przede wszystkim z bombonierek zawierających czekoladki prześliczne, lecz niestety czekoladopodobne. Co więcej, lubiące pokrywać się białawym nalotem. Nie wiem, czy zmiana właściciela (wcześniej Inda była włoska) wyszła na dobre, możliwe, że tak. Fabryka zdała się przejść małą remontową metamorfozę, faktem jest też, że produkty skoczowskiej firmy pojawiły się nie tylko w lokalnych sklepach ale i np. w Biedronce (tak, tak, na przykład znakomita czekolada z ryżem, a także produkowana pod biedronkową marką czekolada z rodzynkami i mleczna), nie tracąc raczej na jakości.

Patrząc nieco dalej, szukając polskich marek natrafiamy na przykład na Goplanę, firmę już niestety nie polską, lecz wykupioną przez koncern Nestle. Cieszyńska Olza, producent batoników Prince Polo, od dawna jest już w rękach Amerykanów (koncern Kraft Foods, który posiada także takie marki jak Milka oraz LU). Tak więc zarówno Prince Polo jak i Delicje na zawsze przestały być stuprocentowo polskimi produktami.
Co ciekawe, do Kraft Foods należy również Wedel, należący od pewnego czasu do angielskiej spółki Cadbury.
A mniejsze firmy? Terravita jest szwajcarska, a właścicielami Mieszko są Łotysze.
Polską firmą zdaje się pozostawać jeszcze Wawel - chociaż w radzie nadzorczej zasiadają Szwajcarzy, właścicielami są Polacy. Polskością szczyci się jeszcze firma Solidarność, produkująca zwłaszcza cukierki (rozdawane często jako nagrody w teleturniejach, np. Jaka To Melodia) i być może także spółka Odra z Brzegu.


Fotografia została wykonana przez janset, na licencji Creative Commons.
</description><pubDate>Thu, 22 Jul 2010 16:05:16 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/07/22/polska-czekolada-1/</guid><category>Artykuły</category><category>czekolada</category><category>polska</category><category>wedel</category><category>cadbury</category><category>olza</category><category>wawel</category><category>czekoladki</category><category>firmy</category><category>spółki</category></item><item><title>Pytanie o telefon</title><link>http://blog.d9k.info/2010/06/14/pytanie-o-telefon/</link><description>Jogger to nie forum, ale. Na joggerze przebywa cała masa technicznych ludzi, którzy chętnie z pewnością pomogą niezorientowanej w temacie...
Ale do rzeczy. Doradźcie mi w temacie wyboru telefonu. Konkretnie, moje wymagania:

aparat, najlepiej okolice 3-5 Mpix
GPS, najlepiej z możliwością wgrania własnego oprogramowania do niego
cena z dolnej półki (czyli nic powyżej 600 zł &quot;na allegro&quot;)
miłe byłoby Wifi

Opcjonalnie:

dotykowy ekran ale i najlepiej do tego zwykła klawiatura
Windows - byłoby miło.

</description><pubDate>Mon, 14 Jun 2010 22:08:18 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2010/06/14/pytanie-o-telefon/</guid><category>Ogólne</category><category>telefon</category><category>gps</category><category>problem</category><category>pytanie</category></item><item><title>Kalendarze adwentowe - znacie ten zwyczaj?</title><link>http://blog.d9k.info/2009/12/06/kalendarze-adwentowe-znacie-ten-zwyczaj/</link><description>Przechadzając się po sklepach w czasie okołoświątecznym zawsze moją uwagę zwracały kalendarze adwentowe. Po przeprowadzce zauważyłam, że w tutejszych sklepach po prostu ich nie ma!

Zastanawia mnie, czy to może zwyczaj najbardziej rozpowszechniony na Śląsku? Oryginalnie kalendarze adwentowe pochodzą z Niemiec - w sklepach sprzedawane są bombonierki z 24 czekoladkami - każda na kolejny dzień adwentu.
A Wy, znacie ten zwyczaj? Proszę o odpowiedzi wraz z okolicami zamieszkania :)
</description><pubDate>Sun, 06 Dec 2009 00:05:53 +0100</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2009/12/06/kalendarze-adwentowe-znacie-ten-zwyczaj/</guid><category>Spostrzeżenia</category><category>święta</category><category>boże narodzenie</category><category>adwent</category><category>kalendarze</category><category>zwyczaje</category><category>tradycje</category><category>zwyczaj</category><category>tradycja</category></item><item><title>Najpiekniejsze miejsca</title><link>http://blog.d9k.info/2009/09/26/najpiekniejsze-miejsce/</link><description>Śląsk Cieszyński - prawdopodobnie najpiekniejsze miejsce na Ziemi.


Foto: Widok na Jezioro Żywieckie ze szczytu góry Żar



Foto: Bocian w swym gnieździe - Pogórze


Foto: Droga w okolicach Pogórza / Kowal


Foto: Kaczki na stawie w okolicach Pogórza / Kowal


Foto: Samolot na lotnisku w Międzybrodziu Żywieckim, u stóp góry Żar


Foto: Staw w okolicach Pogórza / Kowal


Foto: Stawy w Pogórzu - tu hoduje się karpie oraz inne ryby


Foto: Topole w Kończycach Wielkich


Foto: Widok na Górny Śląsk z okolic Bielowicka (prawdopodobnie)


Foto: Widok z Hrobaczej Łąki (to ten szczyt z Krzyżem, widoczny gdy jedziemy np. z Krakowa do Bielska-Białej)


Foto: Widok z góry Żar na stronę północną


Foto: Widok na Skoczów z Kaplicówki


Foto: Ośnieżone drzewa na Kaplicówce (Skoczów)

</description><pubDate>Sat, 26 Sep 2009 21:35:25 +0200</pubDate><guid>http://blog.d9k.info/2009/09/26/najpiekniejsze-miejsce/</guid><category>Zdjęcia</category><category>Skoczów</category><category>Śląsk Cieszyński</category><category>Cieszyn</category><category>Śląsk</category><category>Żar</category></item></channel></rss>