Początkiem listopada (5-7) miałam możliwość zwiedzenia Lwowa. Po długim postoju na granicy (podobno nie tak długim, czekaliśmy bowiem ok. 4 godziny) wjechaliśmy na terytorium Ukrainy. Co zobaczyliśmy? Inny świat. Jeszcze kilkadziesiąt kilometrów wcześniej otaczały nas miasta, gospodarstwa, liczne budynki, pola. Tu zaś zagospodarowanie przestrzeni zdawało się nie istnieć.
Czytaj dalej Dodaj komentarz 10 stycznia 2009 (9) o 14:26:47